Wyprawy i inne



 

Zimowy tiping na Wiśle (2010-12-11 - 2010-12-13)


Członkowie wyprawy:
- Wojtek Chyczewski (WCh)
- Mikołaj Józefowicz (MJ)
- Marek Mazur (MM)
- Marcin Chodorowski (MC)


Trasa spływu: Puławy - Warszawa (Cypel Czerniakowski)

Dystans: 131 km

Czas płyniecia (ruchu): 13 godzin 10 minut

Średnia prędkość ruchu: 9,9 km/h

 

Od pewnego czasu Marcin z Wojtkiem planowali spływ Wisłą w śnieżnych plenerach i oczywiście w bezpiecznej, wolnej od kry wodzie.

 

Ostatecznie zdecydowali się na ostatni, wydłużony weekend, kusząc mnie wolnym miejscem szlakowego w kanadyjce. Oprócz pomysłodawców i mnie był jeszcze Mikołaj, niespokojny duch z ostatniego Kim-owskiego zaciągu.

 

Chętnych było jeszcze kilka osób, lecz głównie z powodów długotrwałego cyklu planowania urlopów i dyżurów (ach ci lekarze), nie dojechali.

 

Transport na start załatwił nam Bartek, wielkie dzięki mu za to.

 

Na starcie Marcin zaimponował mi ilością bagaży, sam podręczny wór miał 80 litrów.

 

Poza tym: tipi, solidny pokrowiec wierzchni na kanadę, piecyk, łóżka, krzesełko, patenty do gotowania, pudło po bananach pełne żarcia, no i solidny zapas brykietów do piecyka.

 

Jednym słowem moglibyśmy zamelinować się na pierwszej lepszej wyspie za Puławami i biesiadować kilka dni w ciepełku.

 

Byłbym tutaj jednak trochę niesprawiedliwy, bo Mikołaj i Wojtek, byli nie mniej ambitni, każdy z nich zabrał ze sobą solidny namiot i trochę użytecznego wyposażenia.

 

Patrząc na tę stertę szpeja, wypełniającą kanadyjkę po brzegi, zastanawiałem się czy nadążymy za kajakami i czy damy radę dopłynąć do Warszawy na poniedziałkowe popołudnie. Z drugiej strony pomyślałem o tym, że sam miewam często problem z upchaniem w kajaku rzeczy zabranych z domu.

 

.

 

Miejsce wodowania w Puławach znaleźliśmy naprzeciwko, aktualnie nieczynnej, lokalnej wypożyczalni kajaków.

 

O godzinie 11 byliśmy na wodzie witani temperaturą minus 6oC i oślepiającym słońcem, tutaj tylko Marcin był właściwie wyposażony w specjalne okulary przeciwsłoneczne.

 

Kanadyjka mimo tych blisko 300 kg wagi, posuwała się dosyć żwawo, tak, że nie odstawaliśmy zbytnio za kajakami.

 

Słoneczko, brak kry i bezchmurna początkowo pogoda rozleniwiały nas, więc tempo nie było początkowo za szybkie. Kiedy słońce zakryły chmury, przyspieszyliśmy nieco, a gdy o godzinie 15 zaczęło szarzeć zaczęliśmy rozglądać się za biwakiem.

 

Szybko znaleźliśmy niewielką, zadrzewioną wysepkę (drewno jest niezbędne do piecyka) i rozbiliśmy namioty. Wysepka zlokalizowana w charakterystycznym miejscu, na początku, szerokiej i zazwyczaj płytkiej odnogi, odchodzącej w lewo, kilka kilometrów przed Świerżami. Tego dnia przepłynęliśmy 36 km.

 

Mając świadomość, że stan wody w Wiśle, poniżej miejsca startu, podniósł się tego dnia o jeden metr, na biwak wybraliśmy niewielkie wzniesienie.

 

Jak się okazało w dziedzinie „Tipingu”,  stylu podróżowania popularyzowanego przez Marcina, zabranie każdego sprzętu ma swoje uzasadnienie.

 

Tipi, jest nie tylko sypialnią kanadyjkarzy, ale także miejscem spotkań wszystkich uczestników wyprawy, wspólnego gotowania na piecyku, a nawet obiektem twórczości artystycznej.

 

Biorąc pod uwagę, że życie towarzyskie trwało od godziny 17 do 23, dysponowaliśmy dużą ilością czasu. Mikołaj wykorzystywał część tego czasu na uprawianie fotografii artystycznej. Wychodził na zewnątrz tipi z aparatem fotograficznym i dyrygował: zgaś tę czołówkę, przesuń świecę w lewo, itp.

 

Mam nadzieję, że powiesi owoce swej pracy twórczej obok tej relacji.

 

Łóżka i krzesełka umożliwiały wygodne przetrwanie tych 5 godzin integracji.

 

Łóżka zapewniały także lepszy komfort termiczny w nocy, gdyż większą część podłoża w namiocie stanowił śnieg, jedynie krąg zlokalizowany kilkadziesiąt centymetrów od piecyka był wolny od  śniegu. Jak sam sprawdziłem miało to też swoje pozytywne strony, bo jak dotknąłem dłonią do rury odprowadzającej spaliny, wystarczyło sięgnąć za łóżko, by mieć kojący kompres.

 

W ciągu wieczoru wykorzystywaliśmy drewno miejscowe, zaś w nocy brykiety, które palą się dłużej niż patyki, bo około dwóch godzin. Niestety, trzeba je w nocy dokładać.

 

Rano przywitała nas pochmurna pogoda, mimo dodatniej temperatury, wszystko było przyprószone śniegiem, zaś poziom wody podniósł się o pół metra. Na powierzchni wody pojawiły się  kawałki kry, najwyraźniej oderwane przez podnoszącą się wodę.

 

W drogę ruszyliśmy trochę wcześniej i dosyć szybko dotarliśmy do EC Kozienice. Na następnym odcinku oglądaliśmy znajome biwaki, po czym towarzyszyliśmy, płynąc w pewnej odległości, dużej połaci lodu. W pewnym momencie usłyszeliśmy głośny trzask – to lód natrafił na przeszkodę i zaczął się łamać.

 

Szybko popłynęliśmy do przodu, przed zbiorowisko kry i Wojtek, jedyny wśród nas  inżynier praktykujący obliczenia szybko wyliczył, że nasza lodowa połać ważyła około 80 ton. Skomentował też trafnie: co to za różnica być zgniecionym przez 5, czy też przez 80 ton.

 

Na szczęście, na dalszym odcinku kra płynęła niewielkimi skupiskami, trzymając się brzegu.

 

Drugiego dnia wyraźnie złapaliśmy wspólny rytm wiosłowania kanadyjką, zacząłem robić długie pociągnięcia i rozpędzona łódź miała naprawdę przyzwoitą prędkość, oscylującą wokół 11 km/godz.

 

Było przyjemnie, pojawiło się ptactwo, w tym orły.

 

Początkowo zamierzaliśmy biwakować na wyspie, zlokalizowanej około 2 km za ujściem Pilicy, ale dotarliśmy do niej na godzinę przed zmrokiem, więc popłynęliśmy jeszcze dalej.

 

W rejonie Królewskiego Lasu zaczęliśmy rozglądać się za biwakiem. Wschodzi brzeg wykluczyliśmy ze względu na płynącą wzdłuż niego krę i możliwość zablokowania porannego zejścia na wodę przez większe jej zbiorowiska, które zostawiliśmy z tyłu. Wyspa położona pośrodku rzeki okazała się za niska – nie chcielibyśmy wstawać w wodzie, więc popłynęliśmy dalej.

 

Już zdecydowanie zmierzchało, kiedy wybraliśmy dogodną wysepkę, kilkaset metrów przed obetonowanym zjazdem w koryto rzeki na wysokości Brzumina.

 

Tego dnia przepłynęliśmy dystans 54 km.

 

Wieczorem skonsumowaliśmy zauważalną część zapasów, Mikołaj dyrygował ustawieniem osób przebywających w namiocie i tylko pojawiający się widok większych kawałków kry w nurcie rzeki budził nasz niepokój.

 

W trakcie kolacji poruszony został temat tatara, którego (ja z Marcinem) mieliśmy w kanapkach na drogę. Mikołaj zwrócił nam uwagę, że prawdziwy tatar był przygotowywany pod siodłem jeźdźca. Przyznałem, że w obecnej kanadyjce byłby problem z właściwym przygotowaniem takiego dania, bo Tomasz, który zbudował tę kanadyjkę, zamocował w jej siedzeniach misterną siateczkę wzorowaną na plecionkach rattanowych.

 

Późnym wieczorem zaczęło śnieżyć i temperatura zeszła poniżej zera.

 

Rano w poniedziałek przywitał nas bajeczny widok świeżutkiej, śnieżnej pierzynki na drzewach, namiotach i kajakach. Cudowny obraz (sprawdźcie na zdjęciu).  Nawet Wisła była w porządku, znikła kra.

 

Szaleliśmy wszyscy z aparatami fotograficznymi, nie zwracając uwagi na płynący czas. Trochę możemy zrzucić na Marcina, który musiał przetestować zestaw do gotowania Cook Set Kelly Kettle, kolejny patent do palenia patykami, charakteryzujący się paleniskiem mającym rurę odprowadzającą spaliny przez  wewnętrzną część pojemnika na wodę.

 

Tego dnia wystartowaliśmy najpóźniej, ale zimno i wietrzna pogoda zmobilizowały nas do intensywnego wiosłowania.

 

Górę Kalwarię osiągnęliśmy błyskawicznie i zatrzymaliśmy się dopiero na wyspie biwakowej za przeprawą w Gassach, głównie z powodu marznącego Wojtka, który przesadził nieco z rozbieraniem się do kajaka.

 

Muszę przyznać, że zgraliśmy się już zupełnie dobrze z Marcinem i kanada utrzymywała przyzwoite tempo. Odpłynęliśmy z wyspy kilka minut przed kajakarzami którzy zdołali połączyć się z nami dopiero przed EC Siekierki, komentując, że przez długi czas nie mogli nas doścignąć. Ten ostatni odcinek był najmniej przyjemny, cały czas ostra zamieć zacinała prosto w twarz.

 

W zwężeniu przed EC można było zauważyć jak wysoki był stan wody: prefabrykaty umocnienia brzegu po prawej wystawały ponad lustro wody, tylko ze 30 cm, zaś po lewej wyglądało jakby woda miała się za chwilę rozlać w głąb lądu.

 

Na Przyczółek Czernikowski dopłynęliśmy koło godziny 16, witani światłami miasta.

 

Poniedziałkowy dystans to 41 km, cała trasa miała 131 km.

 

Letman

 

 

[Mikołaj] Płynęliśmy w czasie odwilży i po co najmniej dobie mocnego przyboru (100 – 150 cm). Dzięki temu większość lodu została wymieciona z rzeki – spotykaliśmy tylko miejscami większe skupiska właśnie wymywane z zatok i starorzeczy. Ponadto przybór sprawił, że dostęp do brzegów był dobry, po prostu woda wylała zmacznie powyżej uprzedniej linii lodu i wysiadało się w śnieg. Można powiedzieć, że warunki lodowe były idealne.

W zdjęciach załączam wykres stanów wody przed i w czasie naszego spływu. Obliczyłem go tak, by w momencie naszego płynięcia wodowskaz wskazywał zero. Jak widać, przez Puławy, Dęblin i ujście Pilicy płynęliśmy jeszcze na fali wznoszącej, która dogoniła nas w Warszawie gdzie przypłynęliśmy na jej szczycie. [Mikołaj]

 

zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ;
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ;
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ;
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ;
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ;
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ;
Zimowy spływ; tiping ; kajak; kajakarstwo; Wisła; KiM
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ;
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ;
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe
zimowy spływ ; tiping ; kajak; kajakarstwo; spływy kajakowe ; Wisła; fundacja KiM ; tipi ; kanu kanadyjka canoe