Test podgrzewacza posiłków



Opinia Mikołaja. Zestaw był testowany podczas trzydniowego spływu Trzech Króli.

 

Wojskowy zestaw do gotowania testowałem podczas spływu z Kazimierza Dolnego do Warszawy - podczas drugiego noclegu przed Górą Kalwarią. Zestaw składa się z metalowej podstawki-palnika i pastylek paliwa zafoliowanych w blistrach (wygląda jak takie bardzo duże - ok 2cm średnicy - piguły). Samo paliwo wygląda i pachnie jak tak zwany "suchy spirytus" dostępny jakieś 40 lat temu. Metalowy palnik jest dość wymyślnym wykrojem z płaskiej blachy, należy go zgiąć żeby utworzyć z niego palnik. Rysunek sugeruje, że jest to jakiś specjalny rodzaj zgięcia dzięki któremu sąsiednie ścianki się blokują - ale nie wykombinowałem jak to złożyć żeby się faktycznie blokowały (może w ogóle nie ma takiej funkcji?) więc po prostu zgiąłem ścianki prawie pod kątem prostym w małą łódeczkę. Test przeprowadzałem na otwartym powietrzu, pogoda była dość wietrzna a temperatura około 5C. Wygiętą podstawkę-palnik postawiłem w małym zagłębieniu na piasku, bez żadnych dodatkowych osłon. Zapaliłem w niej jedną pigułę i postawiłem ok. 1/2 litra wody w stalowej menażce, którą przykryłem patelnią.
 
Piguła paliła się stabilnie i pewnie, nie przygasała w podmuchach wiatru. Po kilku minutach niemal wypaliła się. Woda w tym momencie była prawie zagotowana. Koło dopalającego się ogarka pierwszej piguły postawiłem naraz dwie następne. Dwie piguły dały razem znacznie większy płomień, i woda się zagotowała ostatecznie po około 2 minutach. W czasie testu było bardzo wilgotno, ale nie wyglądało żeby piguły jakoś chłonęły wodę. Po użyciu zestawu na dnie menażki od zewnątrz została warstwa jakby bursztynowego szkliwa - resztki ze spalania piguł, ktore jednak łatwo dały się oczyścić piaskiem bez pozostawienia śladu. Płomień jest czysty i nie kopci
 
Podsumowując - zestaw dostarcza tego co obiecuje - jest mały, poręczny, niewątpliwie dobrze podgrzeje gotowe jedzenie na jednej pigule. Może służyć do awaryjnego gotowania wody ale wtedy raczej trzeba użyć kilku piguł. Do survivalowych warunków trzeba by go przepakować do jakiegoś plastiku, bo kartonowe pudełko rozmięka. Nie jestem pewien czy podstawka wytrzyma wagę naczynia cięższego (z zawartością) niż 1 kg  przy moim sposobie jej rozgięcia - ale może jest jakiś lepszy sposób którego nie odkryłem. Porównując testowany zestaw z gazem i benzyną: wojskowy zestaw bije na głowę inne sposoby gotowania rozmiarem i wagą. Gaz  nawet w najmniejszej opcji jest większy i cięższy, ale za to da się precyzyjnie regulować, i zakręcić po użyciu - pigułę raczej trzeba dopalić do końca. Kuchenki benzynowe są jeszcze cięższe i uciążliwe w zestawianiu i rozpalaniu, ale za to mają znacznie większą moc od pozostałych systemów, no i paliwo da się uzupełnić wszędzie. Na szybkie podgrzanie jedzenia w warunkach polowych przy absolutnym minimum przygotowań - zestaw jest bardzo dobry. Na dłuższe gotowanie większych ilości wody lub potraw lepszy będzie gaz lub benzyna.

<< powrót