Wyprawy i inne



 

W poszukiwaniu MOCY - kajakowa wyprawa Wisłą (2013-07-12 - 2013-07-14)


Członkowie wyprawy:
- Sławomir Biliński
- Marcin Chodorowski (MC)
- Jacek Pawlak (JP)
- Grzegorz Krowicki (GK)
- Grzegorz Grabarczyk (GG)
- Grzegorz Boboli (GBo)
- Artur Michalski (AMi)
- Ania Ostapowicz (AO)
- Agnieszka Uklańska(AU)
oraz: uczestnicy projektu, Wiktor Bogiński, Andrzej Frycz i coachowie


Wyprawa w poszukiwaniu MOCY.
Kajakowo - coachingowy spływ Wisłą dla osób z niepełnosprawnością.


Zobacz materiał filmowy Telewizji Kozienice (kliknij)


Dwa tygodnie temu Fundacja KiM przygotowała uczestników Wyprawy do płynięcia Wisłą. Były zajęcia na basenie, oswajanie z wywrotką kajaka, wprawki na jeziorku oraz w końcu Kajkami po Wiśle na warszawskim odcinku. Wszyscy również mogli zapoznać się z coachingiem w wydaniu Magdy Rodak, Beaty Rycembel oraz Michała Kułakowskiego. Stworzyli oni wraz z Arturem Michalskim – pomysłodawcą Wyprawy oraz coachem program zajęć dla członków Wyprawy, wspierający poszukiwania wewnętrznej MOCY. Uczestnicy mogli nauczyć się wyznaczania celów oraz zasad ich skutecznej realizacji.   

Przygotowania przebiegły pomyślnie i uczestnicy Wyprawy byli gotowi do przepłynięcia kajakami Wisły między Kozienicami i Łomiankami. Wyjechaliśmy z Warszawy 11.VII i przed wieczorem  uczestnicy dotarli do ośrodka wypoczynkowego w Kozienicach a kadra wraz z kajakami rozbiła obóz na brzegu Wisły w Świerżach Górnych.

Rano uczestnicy wraz z p. Małgorzatą Bebelską - Burmistrz Kozienic, wolontariuszami i przedstawicielami mediów dotarli promem na łachę, z której postanowiliśmy wystartować.
Po krótkim pożegnaniu uczestnicy wsiedli do kajaków i przystąpili do rozgrzewki. Po piętnastu minutach wyruszyliśmy, przepływając obok jednej z największych w Polsce elektrowni. Jej widok był czymś bardzo wymownym wobec celu naszej wyprawy – poszukiwania MOCY do realizowania własnych marzeń.

Płynęliśmy sprawnie i bez przygód. Po dwóch godzinach wiosłowania postanowiliśmy urządzić krótki odpoczynek. Znaleźliśmy sympatyczną wysepkę i tu przez chwilę wypoczywaliśmy na ciepłym, wiślanym piachu. Nocleg na pierwszy dzień zaplanowaliśmy na okolice Mniszewa, więc szybko zabraliśmy się do dalszego wiosłowania. Pogoda była przyjazna przez większą część dnia. Niestety w okolicach 14-tej zaczęło porządnie grzmieć a po chwili padał już rzęsisty deszcz. Zatrzymaliśmy się, żeby przeczekać ulewę i po pół godzinie cali mokrzy wyruszyliśmy w dalszą drogę. Po chwili poprawy pogody na niebie znowu pojawiły się burzowe chmury. W związku z tym postój zarządzony został szybciej. Zaczęło padać. W błyskawicznym tempie rozstawiliśmy cztery tipi. Gdy deszcz ustał mogliśmy przystąpić do przygotowania obiadu. Uczestnicy wyprawy brali aktywny udział w pracach związanych z urządzaniem obozowiska i przygotowaniem obiadu. Gdy pierwszy głód został zaspokojony rozpoczęły się zajęcia z coachami. W tym czasie Marcin przygotował jego specjalność – karkówkę w picie z dodatkami. Po obiedzie mogliśmy się już cieszyć naszą wspólną obecnością przy ognisku i rozmowami. Wieczorem Artur przygotował ciasto na chleb i wraz z dużym kawałkiem mięsa zawiniętego w folię aluminiową umieścił wszystko w żarze z ogniska. Dzięki temu na śniadanie mieliśmy pyszny, ciepły chleb oraz pieczoną, soczystą i miękką karkówkę. Po zwinięciu obozowiska i wsiedliśmy do kajaków i kanadyjek, które dzielnie wiozły nasz sprzęt i zapasy. Sobota rozpieszczała nas pogodą, umiarkowanym wiatrem, słońcem i chmurami. Oczom podróżnych ukazywały się malownicze wiślane widoki.

Wisła przy średnim stanie wody potrafi być wymagającą rzeką dla osób, które rozpoczynają naukę czytania wody. Szubki nurt, cofki, łachy zakończone przykosami sprawiają, że trudno się nudzić w kajaku. Nie zapomniany widok Mateusza, który wyciągał z płycizny kajak. Jego pełne zaangażowanie i walka z sobą i własnymi ograniczeniami ( Mateusz stracił w wypadku nogę) były czymś bardzo wymownym.


Mieliśmy dopłynąć do Gassów, lecz zauroczeni wysepką kilka kilometrów przed miejscowością postanowiliśmy zatrzymać się wcześniej. Wyszło piękne słońce, rozstawiliśmy nasze tipi i przygotowaliśmy obozowisko. Instruktorzy urządzili wprawki z ratownictwa połączone z akrobacjami w kajakach. Grzegorz – nasz najbardziej doświadczony ratownik miał okazję asekurować z kajaka Janka a później i Marzenę, którzy postanowili przepłynąć wpław Wisłę. Nurt był silny a to doświadczenie było dla nich na pewno czymś niezwykłym. W tym czasie uczestnicy przygotowali ognisko i kolację, którą ugotowano w naszych wielofunkcyjnych wokach.


Pod wieczór niestety znów zaczęło padać i placki z jabłkami przygotowane przez Marcina jedliśmy pomiędzy kroplami deszczu. Noc była wietrzna i deszczowa. O szóstej rano płonęło już ognisko. Na śniadanie jajecznica z 60 jajek a zaraz po niej szybkie zwijanie obozowiska. Wypłynęliśmy trochę po dziewiątej. Było sporo chmur ale na szczęście już nie padało. W niedzielę mieliśmy zmagać się z typowymi dla Wisły silnymi szkwałami.


Wiatr był coraz silniejszy, ale i nasze załogi bardziej zgrane. Doświadczenia z poprzednich dni zaowocowały. Około trzynastej zatrzymaliśmy się przed wejściem do Portu Czerniakowskiego. Czekała tu na nas ekipa Teleekspressu. Po krótkim wywiadzie z uczestnikami wyruszyliśmy w dalszą drogę – do Łomianek. Warunki panujące na rzece wymagały pełnej koncentracji  podczas wiosłowania. Po drodze widzieliśmy kilka kajaków, które chowały się do portu. My postanowiliśmy płynąć. Uczestnicy chcieli doświadczyć mocy Wisły oraz poczuć swoją własną. Przez dwie godziny, na odcinku ok. 15 kilometrów,  zmagaliśmy się z silnym wiatrem w twarz, sporą falą oraz własnym zmęczeniem. Niedziela była najbardziej wymagającym dniem. Wszyscy świetnie się spisali. Uczestnicy po szybkim rozpakowaniu kajaków udali się do łomiankowskiego ICDS – tu mogli umyć się i odpocząć po trudach wyprawy. Tutaj również mogliśmy podsumować naszą Wyprawę w poszukiwaniu MOCY.


Uczestnicy byli zdrowo zmęczenie i pełni satysfakcji. Usłyszeliśmy masę pozytywnych słów na temat Wyprawy. Moc biła od uczestników, przysłaniając zmęczenie po pokonaniu prawie stu kilometrów wymagającej Wisły.


Dziękujemy Uczestnikom za ich zaangażowanie i otwartość.


Dziękujemy lokalnym władzom: Burmistrzowi Łomianek oraz Burmistrzowi Kozienic za nieocenione wsparcie.


Dziękujemy Auchan Łomianki za zaopatrzenie naszej wyprawy w żywność i wodę.


Dziękujemy Komunikacji Miejskiej Łomianki za transport uczestników.


Dziękujemy PKS Kozienice za transport uczestników z Warszawy do Kozienic.


Dziękujemy firmie SLG Thomas za udostępnienie narzędzi psychometrycznych wspierających rozwój osobisty uczestników.


Dziękujemy OSiR Kozienice za noclegi dla uczestników.


Dziękujemy Cukierni Tiramisu za słodki poczęstunek dla uczestników.


Dziękujemy ICDS Łomianki za noclegi, basen i salę szkoleniową.


Dziękujemy: Magdzie Rodak, Beacie Rycembel, Michałowi Kułakowskiemu – coachom, wspierającym rozwój uczestników.


Dziękujemy Andrzejowi Fryczowi, który przywiózł z Puław własny kajak i przez trzy dni wspierał Pawła swoim doświadczeniem.


Dziękujemy Stefanowi Michalskiemu za transport kajaków do Kozienic i udostępnienie samochodu do transportu podczas I etapu Wyprawy.


Dziękujemy wszystkim wolontariuszom z Fundacji KiM, którzy wspierali uczestników swoim profesjonalizmem. Anna Ostapowicz, Agnieszka Ukłańska, Kazik Rabiński, Grzegorz Grabarczyk, Grzegorz Boboli, Jacek Pawlak, Mikołaj Józefowicz, Sławek Biliński, Grzegorz Krowicki i Joanna, Ropuch.


Dzięki Waszemu zaangażowaniu ten projekt został tak świetnie zrealizowany. Do kolejnej edycji Wyprawy w poszukiwaniu MOCY!   
  

Artur Michalski i Marcin Chodorowski