Wyprawy i inne



 

Piecyk na gaz drzewny - woodgas stove (2011-11-20)


Członkowie wyprawy:
- Marcin Chodorowski (MC)


W sobotnie popołudnie postanowiłem zbudować piecyk, który w swoim działaniu wykorzystuje proces spalania gazu drzewnego. Proste urządzenie, znane wędrowcom od lat zafascynowało mnie na tyle, aby opróżnić kilka puszek z domowej spiżarni oraz do poświęcenia paru godzin na budowę i testy urządzeń.
Równocześnie nasz kolega z KiM-u przesłał nam informacje na temat hobo i woodgas stove.

HOBO STOVE (hobo to taki włóczęga, wędrowiec):
- zamknięte małe palenisko - nie rozprzestrzenia ognia, chroni od wiatru, wilgoci i skupia płomień na malej powierzchni - pod garnkiem. Pali się czymkolwiek, w małym palenisku
- odmiana tego piecyka jest Kelly Kettle, który od roku używamy na spływach KiM-u.
WOODGAS STOVE (piecyk na gas drzewny) - bardziej efektywne - godne polecenia:
- łatwe w konstrukcji - puszka w puszce (po konserwach), teoret. można zrobić z "niczego" w terenie z 2 puszek przy pomocy scyzoryka
- spala produkt suchej gazyfikacji drewna czyli właśnie gaz drzewny - spalanie bez sadzy, itd
- jest bardziej efektywne od HOBO i spala prawie 100% paliwa
- oprócz tego ma wszystkie zalety piecyka HOBO
Podstawą kuchenki jest spalanie wszystkiego! palnego.
 

Zbudowanie pierwszego piecyka zajęło mi około 40 minut. Wykorzystałem dwie puszki, cztery wkręty i nóż. Budowa kolejnego piecyka zajęła mi około 2 godzin gdyż zamiast wycinania otworów nożem wykorzystałem wiertła i wiertarkę. Wprowadziłem również pewną modyfikację. Zamiast wkrętów wykorzystałem kolejną puszkę w celu zbudowania "korony", na której stabilnie można postawić garnek. Pierwszy raz używałem takich piecyków, więc nie uważam się za eksperta w tej materii. Możliwe, że popełniłem jakieś błędy, których doświadczony użytkownik unika. W związku z tym, moja opinia jest wyrażona w oparciu o kilkugodzinny kontakt z tymi konstrukcjami.

 

 

Etapy budowy zaprezentowane są w galerii zdjęć.
 
Wnioski:
  1. Obydwa piecyki są łatwe w budowie, super tanie i lekkie. Trudno mi ocenić jaka jest trwałość urządzenia, ale biorąc pod uwagę wszechobecność puszek nie będziemy się martwić gdy blacha zostanie przepalona. Budowa zamiennika zajmie nam zdecydowanie mniej czasu niż przygotowanie pierwszego egzemplarza.
  2. Spalanie. Prawdą jest, że spalanie gazu drzewnego nie powoduje osadzania się sadzy. Jednak w tym piecyku również następuje spalania drewna, podczas którego sadza wydziela się w obfitych ilościach. W związku z tym nie oczekujcie, że wasz garnek będzie czysty. Mój został okopcony dokładnie. Nie będę próbował go domyć.
  3. Czas doprowadzenia do wrzenia 1 litra wody wlanego do garnka i przykrytego pokrywką.
    W warunkach "laboratoryjnych" czyli w domowym kominku woda była doprowadzana do wrzenia w ciągu 11 minut. W warunkach polowych, przy umiarkowanym wietrze upłynęło ok 20 - 25 minut (trzy próby). Równocześnie musiałem sobie dawać radę z permanentnym podkładaniem szczapek sosnowych, przygasającym ogniem oraz dymem. Dla porównania, czas potrzebnym do zagotowania identycznej ilości wody w piecyku Kelly Kettle wynosi około 8 minut. Jednak cena urządzenia jest spora w porównaniu z odpadowymi puszkami.
  4. Po przeprowadzonych próbach rozumiem, dlaczego użytkownicy Woodgas Stove mają zapasowe spirytusowe palniki i/lub pracują nad systemami napowietrzającymi palenisko, które zdecydowanie poprawiają parametry grzewcze urządzenia.

 

Piecyk, który można z budować z puszek jest interesującym urządzeniem, o którym warto wiedzieć. Warto go również umieć zbudować i obsługiwać. Jednak podczas naszych zimowych traperskich wypadów będzie stanowił on jedynie rodzaj atrakcji.

Jeśli mi czas pozwoli z chęcią zbuduję z puszek inny rodzaj piecyka. Mam na myśli Rocket Stove. Również podzielę się z Wami swoimi opiniami. Może ten system wejdzie do naszego wyposażenia?