Żywność na długi dystans



Bez jedzenia i bez spania, byle było za co pić ... nie do końca odzwierciedla nasze podejście do do kwestii związanej z dietą długodystansowca. Z ponad sześcioletniej perspektywy, możemy stwierdzić, że w KiM-ie menu poszczególnych uczestników wypraw ciągle podlega modyfikacjom. Pamiętamy czasy, gdy podstawą były kanapki i herbata. Później podpatrzyliśmy, że Kazik zabiera ze sobą pudełko z ryżem zmieszanym z bakaliami lub miesiwem i warzywami. Nastał wiec czas pudełek z mixem ryżowym. Podczas pierwszych morskich wypraw z powodzeniem testowaliśmy zupy i chińskie zupki wzbogacone liofilizowanymi drugimi daniami. Następnie, niektórzy rozwinęli sztukę przygotowywania kus-kus z różnymi domieszkami. Były suszone morele, rodzynki, banany i mieszanka studencka. Jednym słowem, co kajakarz to metoda.

 

Podobnie sprawy się mają z prowiantem na długi dystans. Każdy z nas zabrał coś innego i każdy jest przekonany, że to był słuszny wybór. Słuszny, ponieważ znamy już swoje organizmy, wymagania i preferencje.


Zestaw Marcina


Na zdjęciu widoczne są m.in. dwie cytryny i słoik miodu. Sok z cytryn został zmieszany z 10 łyżeczkami miodu a następnie wlany do trzech butelek z wodą. W ten sposób, powstała słodkawa cytrynada. Dwie pozostałe butelki były z czystą woda plus półtoralitrowy camel bag również wypełniony czystą woda. Dwa jogurty i chałka zostały skonsumowane tuż przed startem. Termosy z mocną i słodką herbatą - ważna sprawa gdy człowiek zaczyna marznąć o świcie lub pod koniec trasy.

Osiem zestawów obiadowych. Każdy zestaw składał się z: jednego pojemnika z kaszą kus-kus zmieszaną z mięsem, sosem pesto, słonymi orzeszkami ziemnymi, ogórkiem i bazylią. W drugim pudełeczku ryż zmieszany z tartym jabłkiem i cynamonem lub płynną gorzką czekoladą.

Okazało się, że ten prowiant nie został skonsumowany w całości. Po zakończeniu trasy w lukach pozostały dwie butelki wody, dwa zestawy i pasta jajeczna. Ten nadmiar jedzenia stanowił żelazną rezerwę. Kajakarz przyjął założenia, że gdy sił mu zabraknie przenocuje na brzegu i następnego dnia popłynie dalej.